Napisany: 2026-07-14
Skoro nie turystyka, skoro nie rezerwat, to power bank!
UWAGA! Lektura zajmuje ok. 40 min.

Zamurujmy STANISŁAWA. Zróbmy z niego magazyn wody i energii (symulacja na podstawie zdjęcia ze zbiorów redakcji)
W tym izerskim miejscu rozmowa o krajobrazie się urywa. Zakazane, ściąga tłumy; jednych straszy, innych inspiruje, niemal wszystkich kusi. Blokuje samorządy, dzieli ludzi i od lat nie pozwala o sobie zapomnieć. A właśnie tam warto zacząć rozmowę o przyszłości, bo to miejsce ma w sobie MOC.
W Polsce magazyny energii od kilkunastu miesięcy nie schodzą z ust i piór już nie tylko branżystów, ale polityków, samorządowców i dziennikarzy. Grawitacyjny magazyn energii Młoty na Bystrzycy pokazuje skalę tej potrzeby, ale także rozmiar społecznych napięć. Wielka infrastruktura energetyczna zawsze je wywołuje, gdy dotyka miejsc zamieszkanych i żywych wspólnot. Zarazem trudno uciec od faktu rudymentarnego: w epoce OZE nie wystarczy wytworzyć energię — trzeba ją jeszcze umieć przechować i wykorzystać wtedy, gdy produkcja nie nadąża. Najlepszymi, najtrwalszymi i najbardziej sprawdzonymi magazynami energii wielkiej skali są elektrownie szczytowo-pompowe.
Góry Izerskie już raz stały się symbolem energetycznej wyobraźni, inspirując do nadania nazwy elektrycznemu samochodowi. Auta z nazwą Izera co prawda nie ma (i raczej nie będzie), lecz mnie nasze góry (a konkretnie jedna) zainspirowały do śmielszego pomysłu.
W izerskiej fabryce wody, coraz dotkliwiej doświadczającej suszy, skracających się zim i coraz bardziej widocznej zmiany klimatu, leży pewien kłopot. Ja widzę w nim jedną z najciekawszych w południowo-zachodniej Polsce rozwojowych szans.
Są miejsca, które przez dziesięciolecia pozostają w zawieszeniu. Niektóre wysoko, nawet 1000 metrów n.p.m. Nie są już tym, czym były. Nie stały się (jeszcze) tym, czym mogłyby być. Właśnie takim kłopotem jest dawna kopalnia kwarcu „Stanisław” na Izerskich Garbach.
Nie jest czynnym zakładem wydobywczym od dawna. Nie jest też udostępnioną atrakcją turystyczną. Choć ściąga corocznie tłumy nielegalnie odwiedzających ją turystów — nie jest bezpiecznym punktem widokowym. Teren prywatny związany z działalnością górniczą, oznaczony zakazami wstępu i obiektywnie niebezpieczny: ze stromymi skarpami, ścianami wyrobiska, rumowiskiem skalnym, niestabilnymi krawędziami i brakiem infrastruktury zabezpieczającej, jest jednym z najbardziej niezwykłych miejsc w Górach Izerskich. Wysoko położone, krajobrazowo niepokojące i brutalistyczne, symboliczne, będące zarazem od dekad nierozwiązanym problemem.
Dodając do tego pojawiające się co jakiś czas nowe sposoby jej zagospodarowania, z ostatnim na czele — wielkim zabetonowaniem — kopalnia „Stanisław” to generator emocji. Ja bym wolał, by z tego napięcia powstał generator mocy.
Skoro wszelkie dotychczasowe pomysły — i dobre, i złe nie mogą się zmaterializować — proponuję ucieczkę w przyszłość. Pod dyskusję poddaję koncepcję przekształcenia dawnej kopalni „Stanisław” w górny zbiornik elektrowni szczytowo-pompowej z dolnym zbiornikiem na Małej Kamiennej, z siłownią wodną na Rozdrożu Izerskim, sprzężoną z najbardziej rewolucyjnym elementem kompleksu — rozproszoną elektrownią fotowoltaiczną drzeV rozmieszczonych na południowych stokach Kamienickiego Grzbietu.
Nie, to nie żart. To koncepcja. Owszem — futurystyczna, lecz realna wizja na niedaleką przyszłość.
Nie jest jeszcze projektem. Jest cywilizacyjnym pomysłem, który przed ewentualnym wdrożeniem wymaga pełnych badań geologicznych, hydrologicznych, środowiskowych, energetycznych, krajobrazowych, ekonomicznych i społecznych. Jeśli po nich okaże się mrzonką — oczywiście wybiję go sobie z głowy ciężkim młotkiem. Aczkolwiek już na poziomie wstępnych obliczeń widać, że to nie fantazja, a możliwe do realizacji przedsięwzięcie z kategorii wielkiej infrastruktury przyszłości: magazyn energii, retencja górska, rekultywacja zdegradowanego terenu i eksperymentalna energetyka krajobrazowa.

Wielka dziura zalana wodą zmieniona w górny człon izerskiej elektrowni szczytowo-pompowej (symulacja na podstawie zdjęcia Swim with the Clouds)
Kopalnia kwarcu „Stanisław” wrzyna się w Izerskie Garby. Poziom wydobywczy znajduje się na wysokości między 1050 a 1080 m n.p.m. Sama góra przed eksploatacją miała ok. 1088 m n.p.m. (Dziś to trudno ustalić z pewnością, bo najwyższy punkt został przekształcony przez działalność górniczą.) Najbliższa okolica kopalni jest silnie zmieniona przez człowieka; cały obszar ok. 30 ha jest zdegradowany, a zrujnowana infrastruktura górnicza oraz księżycowy krajobraz — tworzą upiorny, postindustrialny krajobraz nielicujący z przekazem jaki niesiemy w świat o zielonych, urokliwych i spokojnych Górach Izerskich.
To kwestia kluczowa. Proponowany kompleks energetyczny nie zacząłby się od zniszczenia dziewiczego terenu. Dokładnie odwrotnie! Punktem wyjścia byłby teren już zniszczony, wyeksploatowany, zdegradowany i pozostający wciąż nierozwiązanym problemem. Tradycje pozyskiwania kwarcu w tym miejscu sięgają co najmniej początku epoki nowożytnej, a nawet późnego średniowiecza. Zaś przemysłowy kształt kopalni jest skutkiem XX-wiecznego nieliczenia się ze środowiskiem naturalnym.
Dlatego od lat walczę z prezentowaniem „Stanisława” jako romantycznej ruiny do swobodnego zwiedzania — niemalże izerskiego odpowiednika Śnieżnych Kotłów w Karkonoszach. To nie jest rezerwat — mamy w najwyższej części Gór Izerskich dużą dziurę, która wymaga wreszcie mądrego zagospodarowania.
Możliwe są różne scenariusze: pozostawienie stanu aktualnego (najgorsze z możliwych), wznowienie działalności górniczej (niekorzystne dla turystyki i środowiska), komercyjna zabudowa (budząca ogromne kontrowersje w proponowanej ostatnio skali), rekultywacja pasywna z zagospodarowaniem turystycznym i udostępnienie edukacyjne (korzystne, ale nie spotykające się ze zrozumieniem właściciela). Ostatnim, co właśnie postuluję, rozwiązaniem jest przekształcenie w infrastrukturę publicznego znaczenia. Twierdzę, że najkorzystniejsze z punktu widzenia państwa i społeczeństwa.
Spośród tych wszystkich kierunków ostatni jest najbardziej ambitny, ale zarazem najefektywniejszy. Uczynienie ze „Stanisława” górnego zbiornika izerskiej elektrowni szczytowo-pompowej to ogromne korzyści dla subregionu, regionu i państwa. Pozostałe to korzyść wyłącznie dla określonych grup społecznych.
Tagi: · kopalnia · zapora wodna · zbiornik wodny
Linki: · Co z tymi izerskimi? · Bogatyńska mozaika · Kopalnia kwarcu STANISŁAW
© Góry Izerskie 2006-2025
http://www.goryizerskie.pl